mARTa FOTO

Marta Wieczorek - Ciuk

O mnie

"Poeta, fotograf i anatom, każdy z nich inaczej przygląda się kwiatom..."

Artystą jest ten, kto wiecznie szuka i nigdy nie znajduje pełnej odpowiedzi. Jeśli więc mówię: Ona jest artystką obiektywu, to mam na myśli, że szuka, że dąży do czegoś pięknego, że wkłada w to całe serce...

A zatem jak przyjrzeć mu się z bliska? 24-godzinny dzień ujęty w kadr chwil. Martwa natura, ale przecież zawsze rozedrganego światła. Ta kobieta. Mężczyzna. Dzieci trzymające się za ręce, jakby spinały czas. W każdej martwej naturze jest jakaś opowieść, historia i musi być "opowiedziana" i "usłyszana". Ale najlepsze historie ponoć obywają się bez słów. Słowa opadają. Ważne rzeczy bowiem poznaje się z twarzy, z gestów, nie z naszych języków. Prawdziwe rzeczy są też zbyt duże albo zbyt małe, ewentualnie swym rozmiarem nie wpasowują się do wzorca zwanego językiem. A zatem utrwalone okiem aparatu chwile, w których Marta zamyka zachwyt, radość, nadzieję, miłość, pochwałę życia, cud narodzin...

Łabędzie na wodzie, dzieci, drzewa, kwiaty, woda, niebo, wreszcie emocje, uczucia - to są rzeczy ważne i istotne, trudne do uchwycenia, odtworzenia, a jednocześnie tak PIĘKNE, że warto poświęcić nawet całe życie, aby "wypowiedzieć", pokazać ukrytą w nich POEZJĘ, MAGIĘ! Odnajduję w Marty zdjęciach skrawki wspaniałej rzeczywistości, jakby echa tego, co ją skusiło i pociągnęło, aby ten konkretny obraz, gest sfotografować, pokazać. "Słyszę", widzę to, co natura bądź człowiek jej opowiedziały.

W jej fotografiach widzę to, co zawierzyły jej lasy, pola, budynki lub ludzka postać, twarz... Marta w mijającym szuka i zatrzymuje to, co nieprzemijalne! I gdy fotografuje np. słońce - chce, aby ludzie odczuli, z jaką szybkością ono wiruje, jak promieniuje światłem, wydzielając fale siły, radości, ciepła. Gdy fotografuje owoc chce, byśmy poczuli jak sok owocu rozsadza łupinę, jak nasiona napierają na zewnątrz, pragnąc stać się nowym owocem. A gdy fotografuje człowieka "portretuje" jakby utajony nurt jego życia - wszystko co kiedykolwiek widział, czynił, przeżywał... Odczuwam w jej zdjęciach pasję, namiętne poszukiwanie prawdy, odważne dotarcie do istoty rzeczy - silne poczucie, że człowiek jest jednoznaczny z pięknem - bez względu na to, w jakim ciele się objawia. Barwy, linie, światło i cienie jakby przepływają w siebie. Tak, jak oko widzi je w naturze. Patrząc na jej zdjęcia widzę, czuję, że macierzyństwo to CUD, MAGIA. Widzę, że płeć jest piękna. Widzę też pełne zaangażowanie osoby, która chce, żebyśmy my patrzący również to wszystko zobaczyli, poczuli...

Ona przenosi charakter ponad brzydotę, piękno ponad ból... Przyjmuje człowieka w całości. Wszyscy mamy miejsce na ziemi i jesteśmy wpleceni we wzorzystą i piękną tkaninę życia. Tak, i pewnie dlatego jej zdjęcia wydają się "utkane" ze światła, dzięki czemu stają się jeszcze bardziej nabierać blasku i miękkości... Kolory jakby zmieniają temperaturę i stopień nasycenia, promieniują ciepłem, zyskują swe "miejsce w przestrzeni" i głębię... Ale w końcu i najbardziej właśnie to się fotografuje - UCZUCIA I ŚWIATŁO! W myśl słów: "Jedno oko widzi, drugie czuje". To prawda! Ja patrząc na zdjęcia Marty i widzę i czuję... Posiada piękną, wrażliwą i pełną uczuć duszę artystki, która promieniuje z każdego jej zdjęcia.

POLECAM do oglądania i kontemplowania.

Iwona Błasik